2008-11-04 08:38:17

Przy okazji remontu naszego mieszkania mój mąż postanowił uzupełnić posiadane przez siebie
narzędzia. Zawsze wydawało mi się, że ma ich nadmiar ale po raz kolejny okazało się, że ciągle czegoś brakuje. A to się zepsuło, a to zużyło, coś tam zniknęło przy przeprowadzce, a czegoś po prostu nigdy tam nie było. Tak czy inaczej czekała nas wyprawa do sklepu po
narzędzia. Nie znoszę tego.
Narzędzia to zdecydowanie jest coś, na czym się nie znam i na czym znać się nie chcę. Nie mam zamiaru brać do ręki wiertarki. Pewnie byłoby z tego więcej problemów niż korzyści. Sąsiad na pewno by się bardzo ucieszył jakbym dziurą przewierciła się po jego skronie ściany. Pierwszym działem, do którego trafiliśmy, były
wiertarki. Pojęcia nie mam po co tam poszliśmy. O ile pamiętam to w domu
wiertarki mamy co najmniej dwie. Tak mi się przynajmniej zdaje. Mój ukochany twierdzi jednak...