Solidny montaż znaków drogowych
2009-05-27 08:27:14
Gdy byłem na studiach przez cały czas mówiono mi, jak ciekawa jest praca w naszej branży. Mój tata od lat prowadzi firmę, której zadaniem jest montaż znaków drogowych. Być może ze względu na własne doświadczenie namawiał mnie, żebym zdecydował się na specjalność związaną z drogownictwem. Wysłuchałem argumentów taty i uznałem, że droga to przecież nie tylko znaki i jeśli się postaram, to nie będę do końca życia skazany na montaż znaków drogowych, czego najprawdopodobniej oczekiwał ode mnie mój tata. Właściwie to miałem swoje pomysły na życie, uznałem, że droga wyznaczona mi przez mojego ojca wcale nie oznacza, że muszę się jej podporządkować. Albo jeszcze inaczej – montaż znaków drogowych nie koniecznie musi być jakimś nieprzyjemnym obowiązkiem. Zresztą zawsze wychodziłem z założenia, że raz obrana droga życiowa nie oznacza, że do końca życia trzeba nią iść, nie zbaczając z kursu. Życie jest na tyle wielowymiarowe, ciekawe i zaskakujące, a przede wszystkim długie, że można robić wiele rzeczy, można zająć się różnymi jego dziedzinami i można angażować się w różne projekty. A ponieważ ojciec cały czas upierał się na drogi i znaki, to postanowiłem go posłuchać i sprawdzić się w tym zawodzie. Muszę przyznać, że mile się zaskoczyłem. Tata zawsze bardzo chwalił swój zawód, ale nikogo nie powinno dziwić, że nie bardzo mu wierzyłem. Wiadomo, że pasjonaci chwalą wszystko, co wiąże się z ich namiętnością. Jednak z czasem okazało się, że tata miał wiele racji. Bo znaki drogowe faktycznie nie były nudne. Tym bardziej, że ja związałem się potem z polityką. To było całkiem ciekawe doświadczenie. Teraz oczywiście wciąż muszę wysłuchiwać, jaki to jest straszny stan polskich dróg, ale przyzwyczaiłem się już do czegoś takiego. Nie mam cudotwórczych mocy, w jednej minucie świata nie naprawię. Ale przecież się staram. I wierzę, że dzięki tym moim staraniom za jakiś czas skończą się problemy z kiepskimi drogami.
Pozostaw swój komentarz